Odkąd zostałaś mamą, nie nosisz eleganckiej małej torebki, bo nic się w niej nie mieści. Nosisz dużą, pojemną torbę, pełną nieoczekiwanych skarbów. Jednak czy na pewno masz wszystko, co powinnaś mieć?
- Chusteczki do nosa
- Chusteczki nawilżane
- Zapasowe ubranie
- Torebka foliowa
- Butelka z wodą i kubek niekapek
- Przekąski
- Okulary przeciwsłoneczne
- Gotówka
- Parasolka lub peleryna od deszczu
- Telefon
Damska torebka to ponoć kopalnia bez dna. Znajdziemy tam absolutnie wszystko. Złośliwcy twierdzą, że nawet zaginioną Atlantydę. Jednak damska torebka to nic w porównaniu z torebką mamy. Tam to dopiero znajdziemy cuda. Co każda mama nosi w torebce?
Chusteczki do nosa
Rzecz niby oczywista, ale w przypadku mamy nie chodzi o jedną małą paczkę. Mama ma tych paczek co najmniej pięć, a czasem od razu cały dziesięciopak, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym. W okresie przeziębień i infekcji chusteczki znikają z torebki w zawrotnym tempie — wystarczy jeden nieoczekiwany katar u dziecka podczas zakupów czy wizyty u lekarza. Doświadczone mamy wiedzą, że lepiej mieć nadmiar niż w decydującym momencie szukać sklepu z otwartymi drzwiami. Czego jak czego, ale chusteczek mamie nigdy nie brakuje.
Chusteczki nawilżane
W ilości podobnej do chusteczek do nosa, na sztuki licząc oczywiście. Mokre chusteczki służą mamie nie tylko do tego, do czego zostały pierwotnie przeznaczone. Mokrymi chusteczkami mamy myją brudne ręce swoje i dzieci, czasem też twarze, a także wszystko to, co dziecko uzna za brudne. Jak trzeba, to nawet zjeżdżalnię na placu zabaw.
Warto wybierać chusteczki z krótką listą składników, bez alkoholu i sztucznych zapachów — szczególnie jeśli dziecko ma delikatną skórę. Dobrym rozwiązaniem są chusteczki wielopakowe, które zajmują mniej miejsca i kosztują mniej niż kupowanie pojedynczych opakowań. Część matek nosi ze sobą także małe opakowanie antybakteryjnych chusteczek — na wypadek sytuacji, gdy dostęp do mydła i wody jest utrudniony.
Zapasowe ubranie
Dla siebie i dla dziecka. Dla małego dziecka wiadomo — bo różnie to bywa, szczególnie na etapie odzwyczajania od pieluch. Dla trochę starszego — bo jeśli jest czyścioszkiem, to lepiej zmienić bluzkę niż pół dnia słuchać marudzenia. Dla siebie — bo czasem trzeba wyglądać jak człowiek, najczęściej, kiedy dziecko czuje silną potrzebę wtulenia w mamę brudnej buzi.
W przypadku maluchów dobrze sprawdzają się body lub pajacyki, które można szybko zmienić nawet w ograniczonej przestrzeni, na przykład w toalecie w centrum handlowym czy na tylnym siedzeniu samochodu. Dla starszych dzieci wystarczy zapasowa koszulka i wygodne spodenki lub legginsy. Mama powinna zadbać o swoją zapasową bluzkę — wystarczy podstawowy model w neutralnym kolorze, który pasuje do większości stylizacji. Przydaje się także mała chustka lub apaszka, która w razie potrzeby zakamufluje plamy i pozwoli zachować resztki godności w sytuacjach oficjalnych.
Torebka foliowa
Bo nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie donieść do domu brudne ubranie dziecka, czasem nawet bardzo brudne… Torebka przyda się także, gdy dziecko nagle zapadnie na chorobę lokomocyjną, albo gdy na spacerze nazbiera „skarbów”, które uprze się przynieść do domu.
Doświadczone mamy noszą ze sobą kilka woreczków foliowych różnej wielkości — małe sprawdzają się przy mokrych chusteczkach lub brudnych śliniaczkach, większe pomieszczą kompletny zestaw ubrań. Można też zainwestować w jednorazowe torebki zapachowe, które neutralizują nieprzyjemne zapachy — to cenne rozwiązanie podczas dłuższych wyjazdów czy wizyt u rodziny. Alternatywą są wielorazowe worki materiałowe, wodoodporne i łatwe do wyprania, które zajmują niewiele miejsca i są bardziej ekologiczne niż jednorazowe foliówki.
Butelka z wodą i kubek niekapek
Przyda się zarówno dla mamy jak i dla dziecka. Pora roku nie ma znaczenia. Na hasło „mamo pić” najlepiej dać maluchowi chociaż łyk wody. Inaczej wyjście z domu, obojętnie w jakim celu, zamieni się w koszmar.
Kubek niekapek to podstawa wyposażenia — eliminuje rozlanie, a dziecko może pić samodzielnie. Warto wybrać model z miękkimi ustnikami, łatwy do demontażu i mycia, najlepiej bez zbędnych zakamarków, w których gromadzą się bakterie. Dla starszych dzieci sprawdzają się bidony sportowe z słomką lub zakrętką, które dziecko może nosić w plecaczku. Mama również potrzebuje własnej butelki — szczególnie w upalne dni lub podczas karmienia piersią, gdy organizm wymaga większej ilości płynów. Termosy utrzymują temperaturę napojów przez kilka godzin, co docenisz zimą i latem.
Przekąski
Andruty albo jakakolwiek inna sucha przekąska. Mogą być chrupki kukurydziane. Coś w sam raz, by zaspokoić dziecko, które z nudów zrobi się głodne. Andruty mają tę zaletę, że są niebrudzące.
Jednak samo sięganie po andruty może być monotonne — warto mieć ze sobą także małe paczki suszu owocowego, paluszki chlebowe czy ryżowe wafle. Dobrze sprawdzają się przekąski, które nie topnieją w wysokiej temperaturze i nie brudzą rąk — dzięki temu dziecko może jeść samodzielnie, a mama nie musi co chwilę wycierać lepkich paluszków. Część matek pakuje również małe pojemniki z pokrojonymi warzywami — marchewką, papryką, ogórkiem — które poza wartościami odżywczymi zapewniają dziecku zajęcie na dłuższy czas. Unikaj jednak produktów, które szybko się psują bez dostępu do lodówki.
Okulary przeciwsłoneczne
W sezonie letnim okulary przeciwsłoneczne dla siebie i dla dziecka. Zarówno mama, jak i dziecko powinni chronić oczy przed słońcem. Ważne jest, by nie były to tanie okulary z bazaru, które przynoszą więcej szkody niż pożytku, ale dobre okulary z filtrem UV. Można takie kupić w dobrych sklepach optycznych stacjonarnych i internetowych, np. edel-optics.pl.
Dziecięce okulary powinny mieć elastyczne zauszniki i lekką oprawkę, najlepiej z miękkiego tworzywa, które nie uciska główki i nie pęka przy upadku. Kategorię filtra UV dobieramy w zależności od warunków — do codziennego użytku wystarczy kategoria 2 lub 3, podczas górskich wycieczek czy na plaży przydaje się kategoria 4. Warto również wybrać model z paskiem utrzymującym, który zapobiega zgubieniu okularów podczas zabawy. Mama powinna nosić okulary nie tylko w pełnym słońcu — promienie UV przenikają także przez chmury, a długotrwała ekspozycja bez ochrony może prowadzić do poważnych problemów ze wzrokiem.
Gotówka
Gotówka — obowiązkowa, jeśli jesteś mamą. Nie wszędzie da się zapłacić kartą kredytową. Szczególnie trudno kupić przy jej pomocy watę cukrową albo balona w parku. A do dzieci nie zawsze dociera argument o braku pieniędzy. Lepiej mieć niż słuchać dwugodzinnego płaczu, a tyle trwa przeciętna rozpacz z powodu niekupienia balona.
Dobrze jest mieć przy sobie drobne — monety i banknoty o niskich nominałach. Sprzedawcy przy budkach czy automatach do zabawy rzadko mają wydawać z dużych banknotów, co dodatkowo przedłuża transakcję i potęguje frustrację dziecka. Gotówka przydaje się także w nagłych sytuacjach — gdy telefon się rozładuje i nie możesz zapłacić zbliżeniowo, gdy bankomat akurat nie działa, albo gdy musisz zapłacić za parking w starym automacie przyjmującym wyłącznie monety. Mama powinna mieć również niewielką rezerwę finansową schowaną w oddzielnej kieszonce torebki — na wypadek zgubienia portfela lub karty.
Parasolka lub peleryna od deszczu
Żadna mama nie wychodzi z domu bez tych akcesoriów. Nie tyle dla siebie, ile dla dziecka. Jeśli świeci słońce, dziecko na pewno znajdzie inne zastosowanie dla tych jakże oczywistych przedmiotów.
Peleryna od deszczu ma przewagę nad parasolką — dziecko ma wolne ręce, a całe ciało pozostaje suche. Dobrze sprawdzają się modele z kapturem i odblaskowym lamowaniem, które zwiększają widoczność w deszczowy dzień. Dla mamy wygodniejsza jest parasolka składana, którą można schować do torebki — wybieraj wersje lekkie, z automatycznym otwieraniem, co ułatwia obsługę jedną ręką, gdy drugą trzymasz dziecko. Jeśli planujesz dłuższy spacer z wózkiem, zamiast parasolki zainwestuj w folię przeciwdeszczową na gondolę lub budkę spacerową — dziecko pozostanie suche, a ty zachowasz pełną kontrolę nad wózkiem.
Telefon
Może się wydawać, że to jest rzecz oczywista, każdy nosi dziś telefon w kieszeni. Jednak przeciętna kobieta, która używa telefonu tylko do celów prywatnych, może o nim zapomnieć, może nie naładować, może w końcu nie mieć środków na koncie. Taka rzecz nie ma prawa się zdarzyć, jeśli jesteś mamą. Naładowany prądem i pieniędzmi telefon musi być w torebce zawsze, gdy wychodzisz z domu. Tak na wszelki wypadek.
Telefon to nie tylko łączność z rodziną — to także dostęp do aplikacji zdrowotnych, numerów alarmowych, map i opcji płatności mobilnych. Warto mieć zapisane numery alarmowe, kontakt do pediatry i najbliższej przychodni, a także podstawowe informacje medyczne o dziecku — grupę krwi, ewentualne alergie, przyjmowane leki. Przydaje się także powerbank — małe urządzenie, które pozwala doładować telefon w każdej sytuacji. Jeśli spędzasz dużo czasu poza domem, powerbank staje się równie niezbędny jak sam telefon. Część matek instaluje dodatkowo aplikacje do monitorowania zdrowia dziecka czy planowania posiłków — wszystko to wymaga sprawnego, naładowanego urządzenia.