Kim jest Święty Mikołaj? Poznaj prawdziwą historię

autor Ada Szwarc
431 x czytano

Kiedy słyszymy to imię, od razu staje nam przed oczami obraz sędziwego staruszka z długą białą brodą, w czerwonym stroju, który w swoich magicznych saniach zaprzęganych reniferami rozwozi po całym świecie prezenty dla dzieci. Taki obraz dała nam popkultura i branża handlowa, jednak prawdziwy Mikołaj wyglądał zupełnie inaczej, a jego historia jest mało powszechnie znana. Dlatego w poniższym artykule przybliżamy dzieje autentycznej postaci, która stała się inspiracją dla współczesnego symbolu gwiazdkowych podarków.

Biskup pomagający ubogim

Mikołaj z Miry urodził się około 270 roku w Patarze, na terenie dzisiejszej Turcji. Pochodził z zamożnej rodziny, co pozwoliło mu na hojne wspieranie osób potrzebujących. Już we wczesnych latach życia wyróżniał się głęboką pobożnością i wrażliwością na ludzką biedę. Według przekazów rozdawał swój majątek ubogim, nie oczekując niczego w zamian.

Po objęciu stanowiska biskupa Miry nie porzucił swoich nawyków — nadal aktywnie angażował się w pomoc najbiedniejszym. Jego bezinteresowność i gotowość do niesienia wsparcia przyniosły mu powszechną sympatię wiernych. Po śmierci Kościół beatyfikował go, a jego imię na zawsze stało się synonimem dobroci i miłosierdzia wobec potrzebujących.

Obecnie Mikołaj z Miry uważany jest za patrona ubogich oraz marynarzy. Związek z żeglarzami wywodzi się z legendy o pielgrzymce do Jerozolimy, podczas której rozpętała się gwałtowna burza. Biskup modlił się tak gorliwie o ocalenie załogi, że — według relacji — Bóg wysłuchał jego próśb i okręt bezpiecznie dotarł do portu. Od tego czasu marynarze czczą go jako swojego opiekuna.

Geneza kultu Świętego Mikołaja

Kult Mikołaja rozwinął się wyjątkowo szybko — dziesiątki chrześcijańskich świątyń na całym świecie noszą jego imię. Szczególną rolę w popularyzacji jego wizerunku odegrali Holendrzy. Był patronem Amsterdamu, gdzie otaczano go wielką czcią. W sztuce przedstawiano go jako sędziwego starca w biskupich szatach, jeżdżącego na ośle i obdarowującego ludzi drobnymi upominkami.

Od XVI wieku holenderskie wyobrażenia zaczęły ukazywać Mikołaja jako postać przypływającą statkiem zza oceanu i poruszającą się na białym koniu. Najstarsze zapiski o obchodach jego święta w dniu 6 grudnia pochodzą z XIV wieku — uczniowie oraz członkowie chórów kościelnych otrzymywali wówczas kieszonkowe i mieli dzień wolny od zajęć.

Pierwsze tradycyjne mikołajki odbyły się 6 grudnia 1804 roku. To wtedy po raz pierwszy zaczęto oficjalnie przekazywać sobie drobne podarki, które były znacznie skromniejsze od dzisiejszych. Grzeczne dzieci dostawały jabłka, pierniki, złocone orzechy i drewniane krzyżyki. Niegrzeczne zaś otrzymywały rózgi jako symbol napomnienia.

Wizerunek świętego Mikołaja jaki znamy dzisiaj narodził się w Stanach Zjednoczonych w latach 30. ubiegłego wieku. Czerwony strój, biała broda i charakterystyczna sylwetka to efekt kampanii reklamowych oraz przemian kulturowych, które na stałe wpisały się w współczesną wyobraźnię. Obraz ten — choć odległy od historycznej prawdy — trwa nieprzerwanie do dziś.

Czy Święty Mikołaj istnieje?

Święty Mikołaj to autentyczna postać historyczna, biskup wyniesiony na ołtarze przez Kościół za swoje czyny i postawę. Dzień 6 grudnia to data, która powinna nam przypominać o niesieniu radości innym — dokładnie tak, jak czynił to prawdziwy Mikołaj z Miry. Niestety współcześnie hasło to często sprowadza się do spełniania dziecięcych zachcianek konsumenckich, co zniekształca pierwotny sens tej tradycji.

Wartości takie jak bezinteresowna pomoc, troska o słabszych i gotowość do dzielenia się tym co posiadamy, stanowią rdzeń orędzia przekazanego przez biskupa Miry. Być może dlatego tak niewiele osób zna prawdziwą historię tej postaci — komercjalizacja przesłoniła głębszy wymiar jej przesłania. Warto jednak pamiętać, że za czerwonym strojem i workiem prezentów kryje się realna osoba, która całe życie poświęciła służbie bliźnim.

podobne tematycznie

1 komentarz

Rudi 26 lutego 2019 - 12:46

Cóż, legenda i medialny wizerunek przysłoniły w tym wypadku prawdziwego człowieka.

odpowiedz

zostaw komentarz