Jak radzić sobie, gdy dziecko samo odpina pasy podczas jazdy?

autor Celinka Nawałka
1,1k x czytano

Bez względu na to w jaki sposób przewozimy dziecko, czy zgodnie z przepisami, z własnym sumieniem, są na świecie mali spryciarze, którzy uwielbiają bawić się pasami i stwarzać tym samym zagrożenie dla samych siebie (oby nieświadomie).

Pierwszy prawidłowy odruch to natychmiastowe zatrzymanie pojazdu i ponowne zapięcie dziecka. Jak w wielu sprawach, także i tu istotniejsze jest zapobieganie sytuacji a nie jej naprawianie. Druga kwestia to uruchomienie blokad drzwi, aby dziecko po dopięciu pasów samowolnie bez powodu nie otworzyło swoich drzwi i nie wypadło. Obecne reguły bezpieczeństwa zakładają, że choćby nie wiadomo co się działo, dziecko ma pozostać w foteliku, a fotelik być mocno posadowiony na siedzeniu auta. Potwierdzają to testy zderzeniowe oraz statystyki rzeczywistych wypadków drogowych.

Przyzwyczajaj do pasów

To pierwszy etap. Dziecko jeżdżące w samochodzie już od czasów prenatalnych oswoi się z dźwiękiem silnika. Po urodzeniu — także z drganiami, pozostałymi dźwiękami a nade wszystko z prawidłowym sposobem podróżowania. Jako noworodek i potem jako niemowlę bezwzględnie powinno podróżować w foteliku ochronnym. Nie znając innego sposobu jazdy samochodem, przyjmie je za normę. Gdy pozna przyjemną formułę rąk mamy, bardziej swobodne gondole, może być potem trudniej przekonać je do ciasnej i ograniczającej zasięg rączek pozycji.

Konsekwencja w stosowaniu odpowiedniego fotelika od pierwszych dni życia minimalizuje ryzyko oporu w późniejszym wieku. Dziecko traktuje pas bezpieczeństwa i fotelik jako naturalny element podróży, nie jako ograniczenie swobody.

Edukuj i powtarzaj

Rodzice mają różne sposoby tłumaczenia. Gdy zauważymy, że dziecko rozumie świat, chce słuchać, możemy za pomocą zabaw, rysunków a nawet mniej drastycznych filmików, pokazać jak jeżdżą inne dzieci, czy co się może stać podczas wypadku.

Doskonałą formą edukacji, szczególnie najmłodszych pasażerów jest stanowczy ton głosu i pokazanie np. nagłego ruchu, jaki może nastąpić w razie niebezpieczeństwa. Symulacja gwałtownego hamowania (oczywiście w bezpiecznych warunkach, na wolnym tempie) pozwala dziecku odczuć siłę bezwładności.

Kolejna kwestia to fakt, że dziecko uczy się przez naśladownictwo. Jeśli oczekujesz od niego jazdy w zapiętych pasach to inni pasażerowie i kierowca, muszą mieć zapięte pasy. Brak konsekwencji ze strony dorosłych osłabia skuteczność wszelkich próśb i pouczeń kierowanych do najmłodszych.

Nie jest wskazane chwalenie dziecka za to, że umie samo odpiąć pas. Należy pozwolić mu realizować swoją potrzebę samodzielności tylko i wyłącznie po dojechaniu do celu, zaparkowaniu i wyłączeniu silnika. Zdecydowany zakaz odpinania się w innej sytuacji. Gdy dziecko zrozumie granice dopuszczalnego zachowania, będzie respektować zasady podróżowania bez konieczności ciągłego przypominania.

Kontroluj postępy dziecka, czyli pytaj lub sprawdzaj zerkając w lusterko, czy dziecko nie odpięło pasów. Regularne weryfikacje utrzymują czujność, a jednocześnie pokazują dziecku wagę przestrzegania reguł.

Odwróć uwagę od pasów

Zapewnienie dziecku atrakcyjnych zajęć odwróci jego uwagę od psot. Psocenie bierze się z nudy. Może dodatkowe akcesoria? Postaraj się o zorganizowanie strefy zabawy. Kluczowym rozwiązaniem może być zapewnienie dziecku w aucie takich rozrywek, jakich nie ma nigdzie indziej.

Warto przemyśleć odpowiedni dobór zabawek, które angażują dziecko na dłużej i nie rozpraszają kierowcy. Zabawkowa kierownica, książeczki interaktywne, magnetyczne plansze czy ciche gry podróżne mogą skutecznie zapełnić czas przejazdu i ograniczyć pokusę manipulowania pasami.

Jeśli dziecko ma w zasięgu ręki ulubioną zabawkę lub słucha opowieści na płycie CD, częściej zapomina o próbach odpinania się. Taka strategia przekierowuje energię malucha z destrukcyjnych działań na twórcze formy eksploracji świata w bezpiecznych ramach.

podobne tematycznie

1 komentarz

Marta4 14 września 2016 - 11:16

Przewożąc dziecko w samochodzie patrzę cały czas w lusterko. Dzięki temu widzę co robi mój mały psotnik i mogę w porę zareagować ;-)

odpowiedz

zostaw komentarz