Jak szantażują nas dzieci

autor Darek Halejcio
93 x czytano

Dzieci są sprytniejsze niż niektórym może się wydawać i bardzo szybko, by osiągnąć swój cel, zaczynają wykorzystywać metody, które zaobserwowały u dorosłych. Wzorce są oczywiście modyfikowane do dziecięcych potrzeb, a także stosowane z taką intensywnością, na jaką pozwalają rodzice. To oczywiste, że im częściej mama lub tata ustępują, tym częściej dziecko zaczyna korzystać ze swojej tajnej broni.

Płacz

Naturalnym sposobem szantażowania przez młodego człowieka jest oczywiście płacz. Wynika to przede wszystkim z obserwacji. Za każdym razem, kiedy dziecko płacze, pojawiają się wokół niego rodzice i zrobią wszystko, by przestało płakać. Kiedy dziecko zyskuje świadomość wielkiej mocy, jaką posiada, rodzice wpadają w pułapkę, z której ciężko się wydostać. Płacz pojawia się już nie tylko, kiedy dziecko jest głodne lub dzieje mu się krzywda, ale również w sytuacjach, gdy chce dostać zabawkę, zyskać większą uwagę lub po prostu wkurzyć rodziców. Jedyną możliwością na to, by wyjść z tego błędnego koło jest brak reakcji na płacz bez powodu. Wymaga to konsekwencji. Jej złamanie sprawia, że to dziecko przejmuje kontrolę na rodzicami.

chłopczyk bawiący się w chowanego

Jestem głodny

Cukierki, batoniki, żelki – zrównoważona dieta, która pozwala się rozwijać prawidłowo. Takie przynajmniej jest zdanie dziecka na sprawy dietetyki. Wszystkie na pewno pamiętacie takie sytuację, w których dziecko w centrum handlowym staje przed sklepem ze słodyczami i mówi, że jest głodne. Z początku reagujecie asertywnie, jednak dziecko zaczyna płakać, pamiętając jak bardzo jest to skuteczna metoda. Jeśli jednak nie działa, ucieka do krzyku. Jest to bardzo przemyślana praktyka, ponieważ chęć uniknięcia publicznego wstydu jest często u rodziców większa niż litość nad własnym dzieckiem.

Markowi mama kupiła

Odwołanie się do instynktu rywalizacji jest równie skuteczne. Kiedy dziecko nie dostaje czegoś, może powiedzieć, że dziecko sąsiadów dostało taką już rok temu, a poza tym jeszcze dwie inne. Bardziej naiwni rodzice mogą się na to nabrać i pewnie kupią dziecku taki prezent. Należy jednak pamiętać, że w wielu wypadkach kolega naszego dziecka wcale nie ma wymienionej zabawki, co oznacza, że nagradzacie córkę lub syna za kłamstwa, tworząc w nim przekonanie, że oszustwo jest opłacalne, ponieważ pozwala dostać rzeczy, których pragniemy, znacznie szybciej.

Będą się ze mnie śmiać

Kolejne odwołanie do litości i odgrywanie dziecka ze slumsów, które nie ma podstawowych zabawek, przez co jest wyśmiewane przez rówieśników. Niech Was jednak nie zwiedzie ta disneyowska historia. Uczycie bowiem swoje dzieci w ten sposób, że ich wartość zależy od posiadanych dóbr i od tego, czy podążają za konsumpcyjną modą. Warto zamiast kupowania za każdym razem prezentów, kiedy dziecko ich żąda, poświęcić mu trochę czasu, traktując jak dorosłego, tłumacząc mu, że nie może mieć zawsze wszystkiego, czego chce.

podobne tematycznie

1 komentarz

nieznajoma 26 sierpnia 2016 - 13:07

Pamiętam jak syn był mały (ok. 3 lat) i szantażował mnie w każdym sklepie kładąc się na ziemi i uderzając rękoma o podłogę – no po prostu było świetnie. Szkoda, że nie mogłam nagrać min starszych Pań, które to widziały i szeptały pod nosem że jestem wyrodną matka

odpowiedz

zostaw komentarz