Dzieci są sprytniejsze niż niektórym może się wydawać i bardzo szybko, by osiągnąć swój cel, zaczynają wykorzystywać metody, które zaobserwowały u dorosłych. Wzorce są oczywiście modyfikowane do dziecięcych potrzeb, a także stosowane z taką intensywnością, na jaką pozwalają rodzice. To oczywiste, że im częściej mama lub tata ustępują, tym częściej dziecko zaczyna korzystać ze swojej tajnej broni.
Płacz
Naturalnym sposobem wymuszania określonych zachowań przez młodego człowieka jest oczywiście płacz. Wynika to przede wszystkim z obserwacji codziennych interakcji. Za każdym razem, kiedy dziecko płacze, pojawiają się wokół niego rodzice i zrobią wszystko, by przywrócić spokój. Problem zaczyna się w momencie, gdy dziecko zyskuje świadomość wielkiej mocy, jaką posiada — wówczas rodzice wpadają w pułapkę, z której trudno się wydostać bez konsekwentnego działania.
Płacz pojawia się już nie tylko w sytuacjach rzeczywistego dyskomfortu — gdy dziecko jest głodne, zmęczone czy dzieje mu się krzywda — ale również wtedy, gdy chce dostać zabawkę, zyskać większą uwagę lub po prostu przetestować granice cierpliwości rodziców. Mechanizm jest prosty: dziecko uczy się, że konkretny bodziec wywołuje konkretną reakcję dorosłych. Jedyną możliwością na przerwanie tego błędnego koła jest brak reakcji na płacz bez uzasadnionego powodu. Wymaga to konsekwencji i żelaznej dyscypliny emocjonalnej ze strony opiekunów. Jej złamanie — nawet jednorazowe — sprawia, że to dziecko przejmuje kontrolę nad rodzicami, utrwalając schemat manipulacji.
Jestem głodny
Cukierki, batoniki, żelki — z perspektywy dziecka idealna dieta, która pozwala przetrwać do następnego posiłku. Taki właśnie obraz zbilansowanego żywienia ma młody człowiek, który dopiero uczy się świadomych wyborów żywieniowych. Wszystkie rodziców na pewno pamiętają sytuację, w której dziecko w centrum handlowym staje przed sklepem ze słodyczami i oświadcza, że jest głodne — najlepiej tuż przed obiadem.
Z początku opiekunowie reagują asertywnie, tłumacząc, że jedzenie niezdrowych produktów nie jest najlepszym rozwiązaniem. Dziecko jednak zaczyna płakać, pamiętając jak bardzo skuteczna jest ta metoda w innych okolicznościach. Jeśli płacz nie przynosi efektu, eskaluje do głośnego krzyku i histerii. Jest to bardzo przemyślana strategia, ponieważ chęć uniknięcia publicznego wstydu i dezaprobaty innych osób bywa u rodziców silniejsza niż racjonalne podejście do wychowania. Ustępstwo w takiej sytuacji uczy dziecko, że manipulacja emocjami dorosłych w miejscach publicznych przynosi natychmiastowe korzyści.
Markowi mama kupiła
Odwołanie się do instynktu rywalizacji i porównań społecznych to kolejna sprawdzona metoda dziecięcej perswazji. Kiedy dziecko nie dostaje czegoś, czego pragnie, może powiedzieć, że dziecko sąsiadów dostało taką zabawkę już rok temu, a poza tym jeszcze dwie inne w komplecie. Bardziej naiwni rodzice mogą się na to nabrać i — kierowani poczuciem winy oraz obawą, że ich pociecha będzie gorsza od rówieśników — kupią dziecku wymarzony prezent bez weryfikacji faktów.
Należy jednak pamiętać, że w wielu przypadkach kolega naszego dziecka wcale nie ma wymienionej zabawki, co oznacza, że nagradzacie córkę lub syna za kłamstwa, tworząc w nim przekonanie, że oszustwo jest opłacalne, ponieważ pozwala dostać rzeczy, których pragniemy, znacznie szybciej niż uczciwe prośby. Takie działanie burzy fundamenty zaufania i uczy manipulacji społecznej jako normalnego narzędzia osiągania celów. Warto w takiej sytuacji zweryfikować informacje — np. porozmawiać z rodzicami kolegi — oraz otwarcie porozmawiać z dzieckiem o konsekwencjach kłamstwa.
Będą się ze mnie śmiać
Kolejne odwołanie do litości i odgrywanie dziecka ze slumsów, które nie ma podstawowych zabawek, przez co jest wyśmiewane przez rówieśników w przedszkolu lub szkole. Niech Was jednak nie zwiedzie ta emocjonalna opowieść w stylu hollywoodzkiego scenariusza. Uległość wobec takich argumentów uczy dzieci, że ich wartość zależy wyłącznie od posiadanych dóbr materialnych i od tego, czy podążają za konsumpcyjną modą narzuconą przez media i grupy rówieśnicze.
Warto zamiast kupowania za każdym razem prezentów, kiedy dziecko ich żąda używając emocjonalnego szantażu, poświęcić mu czas na rozmowę, traktując je jak partnera w dyskusji. Należy tłumaczyć, że nie można mieć zawsze wszystkiego, czego się chce — to fundamentalna umiejętność radzenia sobie z frustracją, która przydaje się przez całe życie. Dzieci muszą zrozumieć, że autentyczna wartość człowieka nie wynika z posiadania najnowszych gadżetów, ale z cech charakteru, relacji z innymi ludźmi oraz umiejętności budowania własnej tożsamości niezależnej od presji społecznej.
1 komentarz
Pamiętam jak syn był mały (ok. 3 lat) i szantażował mnie w każdym sklepie kładąc się na ziemi i uderzając rękoma o podłogę – no po prostu było świetnie. Szkoda, że nie mogłam nagrać min starszych Pań, które to widziały i szeptały pod nosem że jestem wyrodną matka