Każda kobieta pragnie wyglądać atrakcyjnie, bez względu na typ sylwetki. Wiele z nas boryka się z kompleksami dotyczącymi wyglądu, co nie przekreśla możliwości stworzenia udanej stylizacji. Część kobiet martwi się wystającym brzuchem, inne chciałyby zamaskować masywne uda lub łydki, a jeszcze inne wolałyby optycznie zmniejszyć duży biust. Choć wiele takich obaw bywa wyolbrzymionych, sukienki o wyszczuplających właściwościach cieszą się popularnością również wśród osób, które spokojnie mogłyby nosić standardowe fasony.
- Jak działa fenomen ubrań optycznie odchudzających
- Efekty stosowania fasonów wyszczuplających
- Luźne kroje – czy naprawdę odchudzają
- Kolor ubrania a optyczne odchudzanie
- Gładkie tkaniny czy desenie
Jak działa fenomen ubrań optycznie odchudzających
Źródłem popularności są przede wszystkim powszechne kompleksy. Większość kobiet dąży do szczuplejszego wyglądu, nawet gdy obiektywne przesłanki ku temu nie istnieją. Sukces tego typu odzieży wynika również z dostępności przemyślanych fasonów wykorzystujących zasady stylistyki, które sprawiają, że każda sylwetka nabiera smuklejszych proporcji. Na rynku działa wiele sklepów internetowych oferujących takie modele – od platform specjalizujących się w odzieży na uroczystości rodzinne, przez butiki z bielizną korygującą, po sklepy z codzienną garderobą.
Efekty stosowania fasonów wyszczuplających
Zadaniem tego typu odzieży jest optyczne korygowanie proporcji sylwetki i ukrywanie obszarów, które budzą największe wątpliwości. Niekoniecznie musi to być skomplikowany krój – czasami wystarczy zabieg polegający na zestawieniu kontrastujących barw, który sprawia, że figura wydaje się węższa. Dobrze sprawdzają się również modele z marszczeniem w okolicy talii, odwracającym uwagę od brzucha, oraz sukienki z pionowymi pasami lub panelami biegnącymi wzdłuż sylwetki. Takie rozwiązania stosuje się często w bieliźnie modelującej poporodowej, ale ich zasada działania doskonale przekłada się na odzież wierzchnią.
Luźne kroje – czy naprawdę odchudzają
Kobiety o pełniejszych kształtach, choć nie tylko, często sięgają po oversizowe fasony w przekonaniu, że dużo materiału automatycznie zamaskuje kilogramy. To niestety błędne założenie. Zbyt szerokie ubrania zatracają naturalne linie sylwetki i sprawiają wrażenie jednolitej bryły, która nie podkreśla żadnych atutów. Rezultat bywa odwrotny do zamierzonego – zamiast smukłej sylwetki otrzymujemy efekt optycznego powiększenia. Nawet szczupłe osoby mogą wyglądać masywniej w luźnych, bezkształtnych sukienkach. Podobne ryzyko dotyczy wyboru stroju na wesele, gdzie nadmiar tkaniny rzadko działa na korzyść.
Kolor ubrania a optyczne odchudzanie
Powszechnie uważa się, że czerń ma właściwości wyszczuplające i rzeczywiście barwa ta może optycznie zwęzić sylwetkę. Nie oznacza to jednak konieczności ograniczania garderoby wyłącznie do czarnych kreacji. Jasne odcienie pastelowe również mogą dobrze służyć figurze, o ile wybierzemy odpowiedni fason podkreślający atuty. Ważniejszy od samego koloru jest sposób jego zastosowania – strategiczne umiejscowienie ciemniejszych paneli po bokach lub jasnych wstawek w centralnej części sukienki potrafi diametralnie zmienić percepcję sylwetki.

Gładkie tkaniny czy deseny
Przyjęło się, że jednolite sukienki – jak mała czarna – to najbezpieczniejszy wybór dla każdej figury. Wyszczuplają dzięki monochromatycznemu wykończeniu i jednocześnie dodają elegancji. Warto jednak rozważyć modele z pasami, z zastrzeżeniem, że muszą one biec pionowo, nigdy poziomo. Dobrze sprawdzają się również dyskretne wzory umieszczone po bokach w okolicy talii – szczególnie efektownie prezentują się motywy koronek. Sukienki korygujące sylwetkę nie muszą być gładkie, należy jednak unikać nadmiaru wzorów i zbyt kontrastujących zestawień, które mogą optycznie poszerzyć sylwetkę zamiast ją wysmuklić.
3 komentarze
Kiedyś to tego nie było, ale widać sporo się pozmieniało i fakt, faktem każda kobieta chce wyglądać szczupło i pięknie. Mnie samej takie sukienki nie są potrzebne, ładne fasony i dobrze dobrane kroje z pewnością potrafią wydobyć z kobiety to, co najlepsze.
A ja myślę, że po prostu pora na to, żeby się wziąć za siebie. Takimi sukienkami tylko sama się oszukujesz:)
Te sukienki w ogóle nie kojarzą się z takimi dla puszystych. To bardzo ładne fasony, przynajmniej te na zdjęciach. Nie są workowate, tylko dopasowane.